-Nasze nocne niebo- zacytował i zapatrzył się Kurek w plakat wiszący na ścianie korytarza.
- Czasami go nie widać bo jest za chmurami...- Parskną Igła a Winiar zaczął chichotać pod nosem.
- Ty też zawsze musisz mnie zgasić- powiedział zrezygnowanym głosem Kuraś.
- Została Pani wypisana, mogą państwo opuścić szpital. - Powiedziała na odchodnym pielęgniarka. podejrzewam że w głębi duszy skakała z radości.
Gaba wstała, podniosłą kule i zaczęła się kierować w stronę drzwi, lecz daleko nie zaszła ponieważ przeszkodził jej w tym zgadnijcie kto.?. Na samym początku strasznie protestowała ale później uległą urokowi swojego idola. Weszliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu Gabrysi.
- Zapraszam w swoje skromne progi .. - Powiedziała Gaba pokazując na drzwi i schody.
- No weź Dziku, po własnych schodach to sobie wejdę - Powiedziała oburzona Gabcia w momencie kiedy Dziku ją podniósł.
- A co nie wygodnie ci ? Bo coś mi się wydaje że masz troszkę za długie te schody żeby wychodzić po niech na rękach... - Zacytował dziku jak dziecko z przedszkola.
- Dobra, dobra bez przedstawień. Otworzy nam ktoś czy masz kluczyk ? - Zapytał lekko podirytowany Igła, który rzadko kiedy taki był.
- Proszę moja Igiełko weź kluczyk, dostąpisz tego zaszczytu i otworzysz nam drzwi bo u mnie w domu i tak nikogo nie ma - Zaśmiała się Kumpela która nadal spoczywała na rękach jednego ze złotopolskich.
Igła przewrócił oczami, ale podszedł do drzwi niczym boi hotelowy i otworzył je na wylot.
- Gaba idziemy do ciebie czy do gościnnego ? - zapytałam zwracając się do właścicielki mieszkania.
- Gdzie chcesz. Oprowadzisz tłumoków po domu a ja może zrobię kawę bo nie mam ochoty na pielgrzymkę. Moja Słodka Mordko pomożesz mi ? - Powiedziała Gaba i zwróciła się do towarzysz.
- Dobra chłopaki pielgrzymkę czas zacząć. Tu jest łazienka....
- Czyli takie jakby WC - Zapytał Nowakowski. Igła od razu zdzielił się w czoło równocześnie uderzając w potylicę Piotrka.
- Nie bo WC to nie to samo co łazienka,. Łazienka to miejsce gdzie sie trzyma jedzenie wiesz. - Powiedział z ironią w głosie Winiar.
- Dobra skończcie to. Tu są schody ale podejrzewam że to juz zauważyliście. Od razu mówię nie pytajcie co jest na górze bo zaprowadzę was tam następnym razem. - Uprzedziłam pytania chłopaków.
- Czemu następnym razem - zapytał Kuraś.

- No bo tam jest tak dużo schodów że chyba by mi nogi odpadły..... zwłaszcza po dzisiejszym treningu. - Odpowiedziałam całkiem serio i pierwszy raz w życiu widziałam na raz tyle face palmów.- Klaudia !! - Usłyszałam głos przyjaciółki, co okropnie mnie przestraszyło i ruszyłam jej na pomoc.
- Co sie stało? - wparowałam do kuchni jak szalona.
- Ogłaszam zbiórkę radnych ! Mam pomysł, chcecie zostać na noc ? Bo mam wolną chatę a boje się tu sama siedzieć jeszcze z tą nogą - Powiedziała kumpela z miną zbitego psa.
- No wiesz.......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz