wtorek, 11 czerwca 2013
Rozdział 15
http://www.youtube.com/watch?v=W_hEV9jEyf0 - :) Tradycyjnie puśćcie to sobie.... Miłego czytania.... :)
Jeszcze nie zdążyłam porządnie odpocząć po meczu a tu juz trzeba było zbierać się na trening. Mimo tego że niedzielę miałyśmy wolną nawet tego nie odczułam. Cały mój wolny czas spędziłam na nauce i rozpakowywaniu się. Przyznam szczerze gryzie mnie to, że nie udało mi się porozmawiać w sobotę z Michałem. Dało się zauważyć gołym okiem że coś jest nie tak. Odpaliłam mojego lapka i weszłam na facebooka, Michał akurat był dostępny. Uznałam że zadzwonię przez skaypa.
- Co tam młoda?- po chwili usłyszałam głos Miśka.
- No, to ja chciałam się ciebie zapytać co tam?- powiedziałam poważnym tonem.
- Czemu?- udawał zdziwionego.
- Michał.. - Zaczęłam.- Widać było wczoraj że jesteś nieobecny, jak nie ty. Musiało się coś stać.
- A wiedziałem że się skapniesz. Mówiłem mu. - wyrawałam mu się z ust ostatnia częśc zdania.
- Komu? - Zapytałam z zaciekawieniem.
- Zbyszkowi. Namówił mnie na ten wypad. To on był organizatorem tej wyprawy.
- To co się stało?- zapytałam zdziwiona. Jeszcze wczoraj dała bym sobie rękę uciąć że to wszystko to pomysł Michał.
-Pokłóciłem się z Moniką. Ja nie wiem co mam robić. Ona nie rozumie tego że ja kocham siatkówkę a siatkówka kocha mnie. Jesteśmy razem od dzieciństwa...
-Rozmawialiście o tym? - zapytałam.
- Tak. O to właśnie poszło. Ona powiedziała że mam wybierać dziewczyna albo siatkówka. Myślałem że może z Gabą uda mi się pogadać, poradzić. Ale stwierdziłem że ani jej ani tobie nie będę gitary zawracał.
-Misiek, posłuchaj. Na początku zainteresowałeś się nią bo jako jedyna z całego tłumu ludzi cię nie znała. Zaciekawiło cię to. Ale teraz po czasie Monika powinna zrozumieć że dla siatkówki poświęciłeś całe swoje życie. Prywatne też. Powinna cię wspierać a nie dołować i kazać wybierać. To nie fer w stosunku do ciebie.
-Może masz racje...- zamyślił się
-Zrobisz jak będziesz uważał za stosowne ale jeśli chcesz znać moją opinię to ja bym na twoim miejscu porozmawiała z nia jeszcze raz. Poważnie i być może ostatni raz w życiu. Jeśli cię nie zrozumie to.... to ja bym zerwała.
- Wiesz..... ja tez o tym myślałem. Mam prośbę. - dodał po chwili.
-Słucham...
- Jak będzie mi tak strasznie, cholernie źle to mogę przyjechać?- zapytał.
- No pewnie. Wal drzwiami i oknami, o każdej porze dnia i nocy. - powiedziałam. - Jak by co to....- zaczęłam ale nie dokończyłam.
- to...- zapytał Michał.
- To masz gabę. ona zawsze cię pocieszy. - powiedziałam niepewnie.
- W sumi to masz rację Zadzwonię może zgodzi się na spotkanie. W końcu macie podobne gusta. Dzięki- uśmiechnął się.- Spadam na trening, pa.
- Cześć . - Po rozłączeniu z Miśkiem zorjentowałam się że ja przecież tez mam trening!
Wracając z treningu, który po przedłużeniu skończył się o 21:30 wyszłam z sali z myślą że z pół godziny będę leżeć w wygodnym łóżku i śnić o niebieskich migdałach. Przyznam szczerze że nie uśmiechało mi się wracać samej do domu po nocy ale nie miałam wyboru. Droga nie była długa. Pięć minut marszem i jestem na miejscu. Wyszłam z hali i jak najszybszym krokiem skierowałam się w stronę domu. Nagle na moim ramieniu poczułam że spoczywa jakaś ręka. Z impetem odwróciłam się i zobaczyłam........ Maćka! Wyglądał jednak jakoś inaczej, był taki nie swój. Po chwili zaczął na mnie wrzeszczeć że mam się określić on albo siatkówka. Od razu przypomniała mi się dzisiejsza rozmowa z Kubiakiem. Postanowiłam że z korzystam z własnych rad.
-Posłuchaj!- wykrzyczałam, przerywając mu przemowę. -Mam cię dość!. Dls siatkówki poświęciłam całe życie nie zabierzesz mi tego! Zastanów się czy aby na pewno mam wybierać!- zapytałam poważnie, czując jak bije od niego alkoholem. Ale on się z toczył. Jeszcze trzy tygodnie temu nie wziął by tego do ust. Po chwili poczułam jak Maciek trzymał mnie mocno jedną ręką a drugą szybkim ruchem zagarnął cegłę leżącą w pobliży i grzmotnął mnie nią w łeb. Próbowałam się szarpać ale jedyne co pamiętam to cegła i ciemność...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz