wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 10

-Gdzie masz koce?!?- wrzeszczał Kurek zza ściany.
-Pierwsza szafka po prawej nad szafą!- krzyknęła gaba.
-A zapasowe poduszki?!?- Wciął się Igła.
-W szafie!- wrzeszczeli tak na przemian.
-Której szafie?!?-dalej darł się Ignaczak.
- Mam w pokoju tylko jedną szafę!- wybuchnęła Gaba.
-Debilu przecież leżą na przeciwko twoich patrzałek, tylko trzeba myśleć...- Powiedział Kurek z ironią.
- Dobra dosyć tego!- wżasknęłam na pół domu.- Każdy ma poduchę?- zapytałam.
-Tak odpowiedzieli siatkarze chórem. Po przespanej w miarę spokojnej nocy (nie licząc lunatykowania Nowakowskiego). Siatkarze zebrali się na trening a ja po śniadaniu pojechałam do domu. Za dwa tygodnie wybierałam się z Gaba na mecz do Jastrzębia. Nie był to jednak mecz z Resovią bo ten przełożyli i jest dopiero za trzy tygodnie...Czas płynął nieubłaganie. Przez masę zajęć i ostrych treningów nie miałam czasu by spotkać się z naszymi "nowymi kuplami". Pisałam tylko z którymś co jakiś czas. Najwięcej czasu jednak szło mi na pisanie z Kubiakiem i Kurkiem. Winiar najwyraźniej miał rację i mieliśmy podobne charaktery. Trener oznajmił że przekłada trening z piątku na sobotę bo jego dziecko idzie do komunii. Niefortunnie trening odbyć się miał w dzień meczu JSW z Resovą... ale coś wykombinuje :)
***
-Gaba gdzie ty jesteś?- w telefonie usłyszałam ciche "halo".
-Jadę już, czekaj przed halą.- Powiedziała ochryple.
-Mam nadzieje...- po tych słowach rozłączyłam się czekając na coraz bardziej spóźnioną kumpele.
-UUUUU teraz to musimy wygrać- Powiedział Kubiak Poklepując Winiara (zmienił klub na JSW) po ramieniu.
-No jak takie szychy nam kibicować przyszły....- ciągnął Winiarski widząc jak razem z Gabą wchodzę na hale i siadamy w pierwszym rzędzie!
-No hej! a poinformować że się na mecz przyjdzie to nie łaska co?- Udawał oburzonego Kubiak.
-Nie będziemy się wam spowiadać...- wypaliła gaba bez namysłu.
-No wiesz w sumie to ja jeszcze zawodu zmieniać nie chcę. A nawet jak będę musiał to na pewno nie na księdza...- Uśmiechnął się pod nosem Winiar
-Dla twojej informacji też nie mam takiego zamiaru...- powiedział Dziku.
-Ale serio mogłyście powiedzieć...- Winiarski zrobił minę zbitego psa.
-No misiek by się jakoś uczesał, a tak?- zapytał rozbawiony Kubiak.
-Dzięki wiesz...- Parsknął Michał W. i powędrował na "zbiórkę". Mecz jak mecz fajnie się patrzyło, super kibicowało i grunt że wygrali bo z Resovią tak łatwo nie będzie...
-I jak?- szybko po meczy podbiegł do nas Winiar wymachując statuetką MVP...Kubiaka:)
-Faja, szkoda że nie twoja...- Zaśmiała się gaba a misiek zrobił soś w stylu Foch ala Winiarski ale nie wyszło mu to najlepiej bo odwracając się zdeżył się z Kubaikkiem maszerującym w naszym kierunku.
-Powaliło do reszty?!- wżaskął misiek.- Dałem potrzymać nie rozwalić!- darł się dalej.-Klaudia możemy pogadać?- zapytał poważnie.
-tak jasne czemu pytasz.- zdziwiłam się przecież tyle razy pisałam z nim na gg.
-Sam na sam.- dodał po chwili.
- Spoko.- lekko się uśmiechnęłam.
-Poczekaj przed klubem. Możesz od tyłu?- Zapytał poważnym tonem.-Tam nikt nie będzie przeszkadzał, a z przodu hali zawsze jest tłum. Nawet po meczu.- dodał.Poszłam w wyznaczone miejsce i czekałam jak na wyrok po chwili z hali wyszedł Kubiak...

Brak komentarzy: