Zza ściany dało się usłyszeć tylko głos
mamy mówiącej coś najpierw do słuchawki, potem do taty. Nic nie
wywnioskowałam po tej rozmowie oprócz tego że na 100% był to trener.
Szybko zasnęłam, byłam zmęczona. Rano dość wcześnie dostałam pobudkę tym
razem nie przez budzik a mamę. Kazała mi wstać ubrać się, zjeść to co
mi przyszykowała i.... spakować się jak na trening! zdziwiło mnie to ale
posłusznie spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy. Wsiadłyśmy do auta i
ruszyłyśmy w drogę. Od razu rozpoznałam że jedziemy do Dębowca! byłam
zaskoczona ale się nie odzywałam. Mama wysadziła mnie przed klubem,
gdzie prawie wszystkie dziewczyny, które wczoraj były na treningu
wyczekiwały na autokar. Wsiadłyśmy do niego jak tylko przyjechał, trener
od razu zaczął przemówienie.
-
Dziewczyny wiecie że ten mecz jest dla klubu ważny ale jeśli go
przegramy nie jesteśmy na straconej pozycji. Oczywiście najlepiej byłoby
go wygrać, to ułatwiło by nam życie ale autokar dziewczyn wracających z
wycieczki popsuł się pod Wrocławiem. Pierwsza szóstka będzie zupełnie
inna. Zaraz poślę w obieg karteczkę z imionami.-Po tych słowach
rozejrzałam się po autobusie. w sumie było nas osiem. Kiedy tylko doszła
do mnie karteczka z pierwsza szóstką, i rozrysowanym ustawieniem
zatkało mnie. Na przyjęciu jak byk napisane było Kałużna. Zaskoczyło
mnie.
***
Po
prawie trzech godzinach podróży dotarliśmy na hale. Było na niej pełno
znanych siatkarzy! Trener wyjaśnił że po naszym meczu ma się odbyć tu
towarzyskie spotkanie Polska- Serbia. Po prawej stronie, gdy tylko
weszłam na hale w swoim stroju zobaczyłam Jarosza, Kurka, Kubiaka i Igłę
siedzących na miejscu klubu kibica. Chwastek zaniemówiła.
-O w mordeczkę, widzisz to co ja?- zapytała całkiem poważnie
-Chyba
widzisz tych co ja...- sprostowałam z poważna miną po czym obie
wybuchłyśmy śmiechem. Mecz zaczął się dla nas nie korzystnie. Co ja
gadam fatalnie! przegrywałyśmy 8:2!- po czym chwastek po nie najlepszym
(znów) przyjęciu wystawił do mnie a ja po prostej ulokowałam piłkę w
boisku.
-8:3 to chyba nowy rekord..- powiedziała Monia z grymaśną miną.
- Twoje serwy.- Usłyszałam od kaliny i aż mi nogi zadrżały. Mogę przyjmować, atakować ale serwis to mój mankament.
- Klaudia z wyskoku! Spróbuj z wyskoku!- krzyczał trener a ja niepewnie kroczyłam w pole serwisowe.
- Nigdy nie próbowałam..- powiedziałam zaskoczona.
-To
nic. Ryzykuj.- po tych słowach stałam już gotowa do zagrywki z wyskoku
(psychicznie). Pierwszy gwizdek, podrzuciłam piłkę i...... AS SERWISOWY! Pierwszy, drugi , trzeci, piąty...
- Czas!- krzyczał trener przeciwniczek.
Gwizdek
sędziego. Koniec przerwy. Kiedy zeszłam z pola serwisowego po zepsutej
zagrywce wynik był 16:10! reszta meczu szybko zleciała. Coraz więcej
piłek dostawałam do ataku, a jak zagrywałam to minimum pięć punktów z
rzędu nasze! Mecz zakończył się 3:0... dla nas! Po meczu podszedł do mnie Michał Kubiak razem ze Krzyśkiem Ignaczakiem
- Dziewczyno jesteś sensacją. Telewizja aż huczy!- powiedział Libero a ja zdębiałam
- Jaka telewizja?- tylko te słów zdołałam z siebie wydukać
-Jak to jaka? mecz był na żywo!- Krzyknął Kubiak a ja aż otworzyłam usta ze zdziwienia!
Ignaczak się tylko zaśmiał i popatrzył na mnie a ja nadal stałam bez ruchu
- Twój trener dał nam twoje dane i telefon.- uśmiechnął się Igła.
-No ubłagaliśmy go podczas przerwy- uśmiechnął się Kubiak.
-
Zadzwonimy bo z taka gwiazdą trzeba sie znać za w czasu- puścił do mnie
oczko Krzysiu i odeszli. Ja jeszcze przez pięć min. stałam bez reakcji a
potem z transu wyrwał mnie trener. Po godzinie wpakowaliśmy się do
autokaru i drogę powrotną czas zacząć :)
( w rytm muzyki z MP3)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz