wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 2

Zza ściany dało się usłyszeć tylko głos mamy mówiącej coś najpierw do słuchawki, potem do taty. Nic nie wywnioskowałam po tej rozmowie oprócz tego że na 100% był to trener. Szybko zasnęłam, byłam zmęczona. Rano dość wcześnie dostałam pobudkę tym razem nie przez budzik a mamę. Kazała mi wstać ubrać się, zjeść to co mi przyszykowała i.... spakować się jak na trening! zdziwiło mnie to ale posłusznie spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy. Wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy w drogę. Od razu rozpoznałam że jedziemy do Dębowca! byłam zaskoczona ale się nie odzywałam. Mama wysadziła mnie przed klubem, gdzie prawie wszystkie dziewczyny, które wczoraj były na treningu wyczekiwały na autokar. Wsiadłyśmy do niego jak tylko przyjechał, trener od razu zaczął przemówienie.
- Dziewczyny wiecie że ten mecz jest dla klubu ważny ale jeśli go przegramy nie jesteśmy na straconej pozycji. Oczywiście najlepiej byłoby go wygrać, to ułatwiło by nam życie ale autokar dziewczyn wracających z wycieczki popsuł się pod Wrocławiem. Pierwsza szóstka będzie zupełnie inna. Zaraz poślę w obieg karteczkę z imionami.-Po tych słowach rozejrzałam się po autobusie. w sumie było nas osiem. Kiedy tylko doszła do mnie karteczka z pierwsza szóstką, i rozrysowanym ustawieniem zatkało mnie. Na przyjęciu jak byk napisane było Kałużna. Zaskoczyło mnie.
***
Po prawie trzech godzinach podróży dotarliśmy na hale. Było na niej pełno znanych siatkarzy! Trener wyjaśnił że po naszym meczu ma się odbyć tu towarzyskie spotkanie Polska- Serbia. Po prawej stronie, gdy tylko weszłam na hale w swoim stroju zobaczyłam Jarosza, Kurka, Kubiaka i Igłę siedzących na miejscu klubu kibica. Chwastek zaniemówiła.
-O w mordeczkę, widzisz to co ja?- zapytała całkiem poważnie
-Chyba widzisz tych co ja...- sprostowałam z poważna miną po czym obie wybuchłyśmy śmiechem. Mecz zaczął się dla nas nie korzystnie. Co ja gadam fatalnie! przegrywałyśmy 8:2!- po czym chwastek po nie najlepszym (znów) przyjęciu wystawił do mnie a ja po prostej ulokowałam piłkę w boisku.
-8:3 to chyba nowy rekord..- powiedziała Monia z grymaśną miną.
- Twoje serwy.- Usłyszałam od kaliny i aż mi nogi zadrżały. Mogę przyjmować, atakować ale serwis to mój mankament.
- Klaudia z wyskoku! Spróbuj z wyskoku!- krzyczał trener a ja niepewnie kroczyłam w pole serwisowe.
- Nigdy nie próbowałam..- powiedziałam zaskoczona.
-To nic. Ryzykuj.- po tych słowach stałam już gotowa do zagrywki z wyskoku (psychicznie). Pierwszy gwizdek, podrzuciłam piłkę i...... AS SERWISOWY! Pierwszy, drugi , trzeci, piąty...
- Czas!- krzyczał trener przeciwniczek.
Gwizdek sędziego. Koniec przerwy. Kiedy zeszłam z pola serwisowego po zepsutej zagrywce wynik był 16:10! reszta meczu szybko zleciała. Coraz więcej piłek dostawałam do ataku, a jak zagrywałam to minimum pięć punktów z rzędu nasze! Mecz zakończył się 3:0... dla nas! Po meczu podszedł do mnie Michał Kubiak razem ze Krzyśkiem Ignaczakiem
- Dziewczyno jesteś sensacją. Telewizja aż huczy!- powiedział Libero a ja zdębiałam
- Jaka telewizja?- tylko te słów zdołałam z siebie wydukać
-Jak to jaka? mecz był na żywo!- Krzyknął Kubiak a ja aż otworzyłam usta ze zdziwienia!
Ignaczak się tylko zaśmiał i popatrzył na mnie a ja nadal stałam bez ruchu
- Twój trener dał nam twoje dane i telefon.- uśmiechnął się Igła.
-No ubłagaliśmy go podczas przerwy- uśmiechnął się Kubiak.
- Zadzwonimy bo z taka gwiazdą trzeba sie znać za w czasu- puścił do mnie oczko Krzysiu i odeszli. Ja jeszcze przez pięć min. stałam bez reakcji a potem z transu wyrwał mnie trener. Po godzinie wpakowaliśmy się do autokaru i drogę powrotną czas zacząć :)
( w rytm muzyki z MP3)  

Brak komentarzy: