piątek, 31 maja 2013

Rozdział 7

-Jak humorek?- usłyszałam znajomy głos zza pleców. Kubiak pomyślałam i nie myliłam się.
- A jaki ma byc?, bojowa postawa i do boju!- krzyknęłam motywując się sama.
!!!!-yyyy Ja nie chcę nic sugerować ale do plażówki potrzebnych jest dwóch graczy. Gdzie masz Gabe?- zapytał Winiar.
-Też nie chce nic sugerować zawodowemu siatkarzowi ale tam jest tabliczka "nieupoważnionym wstęp wzbroniony".- zacytowałam i usmiechnęłam się sama do siebie.
- Połamcie nogi!- krzyknął Piter z trybun.
-Dzięki.- odparła Gaba wchodząc z szatni na piasek.
Pierwszy gwizdek zabrzmiał. Moje serwy. Stanęłam w polu serwisowym z myślą "nie ryzykujesz, nie grasz". Po czterech asach serwisowych piłka meczowa i mistrzostwo polski na wyciągnięcie ręki. Przyznam szczerze ręka mi zadrżała ale przeciwniczką pewnie bardziej. Odebrały w miarę dobrze, idealna wystawa i ścina. Nie poczekajcie ja i Gaba dynamicznie skoczyłyśmy do bloku i.......
-Gaba żyjesz?!?- wrzeszczałam jak oszalała.
- Kurwa moja noga!- tylko to w tamtej chwili zdołała z siebie wyksztusić moja partnerka.
Karetka zabrała ja do szpitala. Ja razem z Grupą olbrzymów jechałam w aucie. Znów widok tych samych białych scian co trzy tygodnie temu, tyle że teraz to gaba cierpiała...
- Analiza juz jest...- Powiedział doktor.
-Jeśli miałaś zamiar wiązać przyszłość ze sportem to.... to to koniec marzeń.
-Co!- wydukałam z siebie. To ja byłam w większym szoku.
-Ej klaudzia..- Powiedziała Gabi gdy zostałyśmy same.
-Ja nie myślałam o tym tak na 100% serio.- mówiła dalej a mi łzy coraz bardziej napływały do oczu.
-Nie rycz no. Będzie dobrze. Ty wiesz jakie są moje marzenia. Nikt mi tego nie zabierze.- powiedziała a ja zaniemówiłam. Wiedziałam że chce iść za policjantkę ale jak juz byłyśmy takie dobre...
- Klaudia!- powiedziała...przerazona!
- co?!?- wystraszyłam się
-Mecz! masz mecz za 20 min.
-Daj spokój nie zastawię cię tu.- powiedziałam wiedząc co tracę. Przyjaźń przede wszystkim.
- Mowy nie ma, Kubiak!- Wrzasnęła aż ją na ulice był słychać. Po sekundzie Kubiak z resztą bandy znaleźli się w środku.
- Macie bezpiecznie zwieźć Klaudię na mecz, jasne?
-Nigdzie się nie ruszam -szłam w zaparte
- Mam gdzieś to czy chcesz czy nie, Ruszaj tyłek na boisko i wygraj druga ligę! w końcu mistrzostwo polski już masz- po tych słowach mocno przytuliłam gabe i poszłam z Kubiakiem do auta. Ten bezpiecznie zawiózł mnie na mecz miał na mnie czekać i przywieźć do gaby z powrotem. Reszta bandy miała oglądać mecz w szpitalu gdyż okazało się że jest transmisja na żywo!
Pierwszy set był według wielu perfekcyjny, wygrana 25:17 to juz jest coś. Drugi set nie był taki łatwy, na początku przegrywałyśmy 16:11! Niepewnie przyjęłam piłkę i dostałam ją do ataku w podzięce. Przeciwniczki jakoś się wybroniły i zaatakowały w nasze pole. Piłka odbiła się od stopy Moni i powędrowała do stanowiska z urządzeniami obsługującymi tablice świetlne. Ja bez chwili zastanowienia ( co czasami by mi się przydało) popędziłam w tamtym kierunku, wskoczyłam na stolik i.... przebiłyśmy piłkę! nasza radość nie trwała długo znów mocna kątra z ich strony. Tym razem piłkę podbiła kalina....w trybuny. Mądra ja, również bez głowy przeskoczyłam przez bandy i wybroniłam. Znów przebiłyśmy na drugą strone. I znów kątra. Tym razem piłkę podbiłam Ja. Na szczęście została w boisku ale mądra Baśka wzięła sie z wystawianie dołem, tak że wystawiła na... dziewiąty metr! wtedy to myślałam że mnie krew zaleje. Bez namysłu zrobiłam nabieg i mocno ścięłam (jeśli tak to można nazwać bo bardziej zaserwowałam) piłkę. Punkt dla nas Jak ja byłam szczęśliwa Boże.... Tego seta po ciężkim boju wygrałyśmy 32:30! Kolejny to była formalność:) 25:19 i druga liga nasza! radości nie było końca ale..... nie u mnie.
Od razu po meczy szybko się przebrałam i popędziłam w stronę samochodu Miśka. On od razu pogratulował zwycięstwa i pojechaliśmy do Gaby. Tam uścisków nie było końca...

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 6

:)http://www.youtube.com/watch?v=UAWcs5H-qgQ   - polecam do czytania :) wklej link do wyszukiwarki :P 


Gdy tylko otworzyłam lekko moje zaspane oczy i zobaczyłam białe ściany mój humor od razu szlak trafił. Porozglądałam się jeszcze przez chwile po pomieszczeniu i zerknęłam na moja komórkę leżącą na szafce nocnej. Lekko nacisnęłam na nią by sprawdzić która godzina. 6:30 no pięknie... pomyślałam. Gdybym nie leżałam tutaj pewnie ociągała bym się leżąc w swoim wygodnym łóżku. Ale nie bo ja zawsze muszę mieć takiego pecha... Na rozmyślaniu o tym co będzie z meczami i o mojej pożal się Boże formie po wyjściu z białego budynku, w którym akurat się znajdowałam, zeszło mi dwie i pół godziny!
- puk, puk, można?- usłyszałam zamykające się drzwi.
- Już tu weszliście...- powiedziałam ironicznie.
- Ledwo się dzień zaczął a ta już ma pretensje!- oburzył się Winiar.-Czy aby na pewno nie jesteś spokrewniona z Kubiakiem albo Bartmanem?- zapytał całkiem serio.
- Bardzo śmieszne...- Powiedział Dziku obrażonym głosem.
- Dobra młoda jak tam life?, pamiętaj marzeń nie zmieniaj choćby nie wiem co!- zapytał i zmotywował do walki igła, zacierając ręce na widok Kurka wchodzącego do sali z pięcioma kubkami kawy. Zapach ten od razu przeszedł po całym pokoju.
- Kawka...- Uśmiechnął się sam do siebie Pit.
-No słyszałem że trener po ciebie przyjedzie o 13:00, prawda to?- Nie zdążyłam odpowiedzieć bo do sali wtargnął lekarz.
- Czy któryś z panów mógłby zabrać dziewczynę do domu. Dzwonił trener, nie da rady przyjechać. Rodzice najwcześniej będą o 20:00 a tak późno ich tu nie wpuszczą.- dodał.
- Jasne Winiar ma sprawny wóz to ją podrzuci, nie?- wyrwał Piter.
- Spoko nie ma problemu...- dodał Winiarski.
-Cieszę się.- rzucił lekarz na wychodnego.
-Ciołku jak my w szóstkę podkreślam w szóstkę się wszyscy do pięcioosobowego auta zapakujemy?!?- Trzasnął Piotrka Igła.
- yyyyy no normalnie nie?- powiedział środkowy masując tył głowy.
-Debil....- dorzucił swoje trzy grosze Kubiak.
-Spokojnie zawiozę was na dwie raty- uspokoił Winiarski.
-A co ja jestem kredyt żeby mnie na raty rozkładać?- Oburzył się Kurek.
- No wiesz czasami to z tobą są same problemy...- udawał zastanawiającego się Winiar. Od razu po tych słowach dostał kuksańca w ramię od Bartka.
- Może to przez to oprocentowanie..- zaśmiał się igła.
Po trzynastej dotarłam już do domu. Oczywiście w mojej "racie" nie zabrakło Kubiaka i Kurka a także Igiełka stwierdził, że cytuje... "chajtnie się z nami"  Dotarłam do domu wykończona. Od razu położyłam się spać. Po głowie chodziły mi przeróżne myśli głównie związane z meczami.
***
Trzy tygodnie minęło jak z bicza strzelił, już za dwa dni dwa ważne mecze....

------------------------------------------------------------------------------------------
Moim zdaniem rozdział bardzo fajny :) 
Pojawił się dzisiaj tylko ze względu na komentarze pod wcześniejszym rozdziałem.
Jeśli chcecie aby dzisiaj pojawił się jeszcze jeden pod tym rozdziałem musi być minimum 5 komentarzy :P Taki wymóg :) Oczywiście nadal  czekamy na wasze opinie :) 
Pozdrawiamy.

Rozdział 5

-Kurwa!- krzyknęłam a Kubiak zdziwiony podbiegł do mnie, oglądając moją rękę.
- Możesz poruszać?- Zapytał a ja myślałam że zabiję go wzrokiem. Puściłam tylko w jego kierunku ładną wiązankę o tym że jak bym mogła ruszać to bym mogła wstać i grać dalej.
- Macie bardzo podobne charaktery. Jak misiek skręcił kostkę na meczu to też tak na mnie nakrzyczał.- wtrącił Winiar.
- Dobrze wiedzieć. - zwróciłam się już spokojniej do Winiarskiego.- To po jaką cholerę się mnie pytasz jak wiesz że to wkurwia?!- zwróciłam się z oburzeniem do Kubiaka.
-Oskar!- darł się Igła
- Gdzie on kurwa jest!?- zapytał się Winiara Kubiak.
- W kiblu. -Dodał Kurek
- Jasne jak jest potrzebny to go nigdy nie ma!- warknął dzik .
- Idź ktoś po niego, pędem!- krzyknął Winiarski.
-Jestem. Pokarzcie mi to... Jedziemy do szpitala- krzyknął pan Bielecki.- Bartek dzwoń po karetkę.
-Jaką karetkę. Nie może pan po czarować, nasmarować i sprawić żebym mogła znów ruszać rękę?!- zapytałam ze strachem.
- Uraz jest za poważny. To pewnie naderwany mięsień ale lepiej żeby to lekarz zobaczył.
Po pół godzinnym czekaniu na karetkę, i kolejnych czterdziestu pięciu minutach kiedy to karetka przebijała się przez korki dotarliśmy na miejsce. Tak dotarliśmy. W karetce siedział Kubiak, i Winiar, którzy uparli się że muszą mnie nadzorować i nie ruszą się z wozu!, natomiast za karetką po ponad godzinie dojechali trener, nasza nauczycielka, gaba, Pati, igła, Piter i Kurek. Od razu przyjęli mnie na oddział. Reszta bandy czekała na korytarzu. Kiedy wyjechałam na łóżku z gabinetu z opatrunkiem na ręce wszyscy jak na zawołanie poderwali się z krzeseł. Lekarze zawieźli mnie do sali i powiedzieli że jutro rano porozmawiamy.
- puk, puk można wejść- Zaczął Kubiak.
-Prosz...- Powiedziałam zrezygnowanym głosem.
- Co ty taka smutna.- Za Kubiakiem wbiło się całe stado z korytarza.
- A co, mam skakać z radości?- Zapytałam z ironią w głosie.
- Skakać to może i nie ale rozmawiałem z lekarzem...- Trener przeciągnął ostatnie słowo.
- I co?- Zapytałam z większym zainteresowaniem.
-Jutro po południu cię wypiszą,, za trzy dni możesz chodzić już bez bandaża a za tydzień trenować.
- Co!?! za tydzień?!?- Wydarłam się na pół szpitala.
- Tak ale mam i dobre wiadomości.- Oznajmił.
-Tak? ciekawe jakie...- popatrzyłam się w sufit.
- Dzisiejszy mecz dokończysz za trzy tygodnie. Mecz klubowy jest niestety tego samego dnia...- powiedział trener ze smutkiem.
- CO!?!- Znowu słychać mnie było aż na księżyc.
-Ale między meczami masz dwie godziny przerwy. Tak się składa że z Victorią gramy na hali w Jastrzębiu.- humor mu się poprawił.
- No widzisz wszystko się dobrze układa...- Dodał Kubiak studjując uważnie moją kartę pacjenta jakby się na tym znał...
- Tak, jasne bo jak stąd wyjdę to będę formą świecić wiesz- docięłam na poczekaniu.
- Ale, wygracie to... i tamto też wygracie..- Powiedział Winiar zastanawiając się nad swoimi słowami.
- O kurwa!- wrzasnął Kubiak wychylając się zza białych kartek.
- Co?- zapytał się Kurek.
- Wyglądasz jak byś ducha zobaczył.- Uśmiechnął się Igła.
- Poza tym że napisane tu jest że urodziłaś się w 199 roku to nic ciekawego...- Powiedział Pit.
- Zaraz co?, to ty tak dług żyjesz. DUCH!- Zaczął nawijać i drzeć się Piter.
-No to co cię tak w tej karcie zaciekawiło Kubiak- Zapytał Winiar gdy przestał się śmiać.(nie wiem czy to z Piotrka czy z błędy lekarzy)
- Co? a nic...- Powiedział Kubiak, ale widać było że coś ukrywa .Szybko wyciągnął telefon i szybko coś zapisał.
-Koniec wizyty. Jutro po południu trzeba ją będzie odebrać- powiedział lekarz.
- Da się skołować my i tak tu rano wpadniemy.- rzucił Winiar na wychodnego.
- Trzymaj się- Powiedział Igła i zamknął za sobą drzwi.

-------------------------------------------------------------------------------------
Witam :) Kolejny rozdział został wrzucony :P Mam nadzieję że się wam podoba :)
Chciałam was poinformować że dziennie będzie dodawany jeden lub dwa rozdziały zależy 
od tego ile czytelników będziemy mieć i czy będziemy wiedziały że się wam podoba :)
Jeśli chcecie aby były 2 rozdziały dziennie piszcie w komentarzach :) (wszystkie uwagi 
oraz propozycje także piszcie w komentarzach pod rozdziałami)
Pozdrawiamy :)

środa, 29 maja 2013

Rozdział 4

Rozdział z dedykacją dla Anki :)

http://www.youtube.com/watch?v=Nu-haMJcM0E  -  Bądźmy jak Igłą :P

- Kurde Klaudia gdzie ty jesteś?! - w słuchawce usłyszałam wkurzony głos Gaby...
- Spokojnie, A tak swoją drogo to ty umiesz mówić cicho ? Bo tak mi sie wydaje że musze cie tego nauczyć...... - powiedziałam z nadzieją że rozładuje to napięcie. Nie moja wina że stałam w korkach przed jastrzębiem. Szybciej doszłabym chyba na piechotę.
- Klaudia, masz tu być za 15 min. Jak nie autem to pieszo mam to gdzieś - Darła się dalej, po czym się rozłączyła.
Miałyśmy grać z zawodniczkami szkoły mistrzostwa sportowego w jastrzębiu. Przyszło nam kibicować wiele znanych twarzy. Kiedy GABA zobaczyła Kubiaka zemdlała. Nikt nie wiedział o co chodzi ja spanikowana stałam nad nią i darłam się czy niema tu jakiegoś lekarza. Dopiero po chwili wrzasków zauważyłam że w moją stronę biegnie lekarz polskiej reprezentacji Aleksander B. z reszta zawodników. Po 10 minutach mojej paniki Kumpela ocknęła się i podjęła się wyzwania, postanowiła że zagra w tym meczu i zostanie mistrzynią polski.  przynajmniej takie miałyśmy plany.

:)- Gotowa ?! - zapytałam kumpele która na te słowa podeszła do mnie i wykonałyśmy swoje tradycyjne przywitanie. Rozglądnęłam się po trybunach, oprócz "stada" dwumetrowców (czyt. polskiej reprezentacji piłki siatkowej) zauważyłam trenera i Patrycje która machała flagą polski zapisaną naszymi imionami. Zostałyśmy przedstawione i weszłyśmy na boisko. Mecz już od pierwszych akcji był bardzo zacięty. Walczyłyśmy o każdą piłkę jak lwice! Kibicom się to bardzo podobało. Miałyśmy super doping. Pierwszego seta wygrałyśmy 21 do 19. Już w przy stanie 13:15 osiągnęłyśmy dwupunktowe prowadzenie, którego nie oddałyśmy do samego końca. Drugi set zaczął się niekoniecznie po naszej myśli ale zawsze mogło być gorzej. Walczyłyśmy przy stanie 15:15 o szesnasty punkt. Gaba niefortunnie przyjęła zagrywkę wybijając piłkę w trybuny. Jak burza popędziłam w jej stronę, o dziwo udało mi się ją wybronić i przebić na drugą stronę. Przeciwniczki widząc to że nie zdążyłam wrócić na swoje miejsce daleko ścięły. Pojedyńczy blok gaby nie zdał rezultatu. Rzuciłam się na piłkę przelatując przez pół boiska, podbiłam piłkę jednocześnie wystawiając, gaba ścięła w sam narożnik. Wszystkie zawodniczki opuściły boisko, poszły na przerwę techniczną, a ja leżałam bez ruchu. Moja lewa ręka bolała tak że nie mogłam nią ruszyć. Usłyszałam krzyk Kubiaka...

Rozdział 3

http://www.youtube.com/watch?v=4Y0OjXN095Q - Polecam do czytania :)


Nadszedł poniedziałek. Gdy weszłam do szkoły była 7.40. Nagle podbiegło do mnie mnóstwo osób. Słyszałam tylko:
-Dziewczyno ty byłaś w telewizji - wołał Marcin
-Aaaaaaa - Krzyknęła szczęśliwa i podekscytowana Aneta.
- Dlaczego nam nie powiedziałaś - równocześnie krzyczały Gabi i Pati.
- Sama nie miałam o tym pojęcia uświadomił mnie...- wrzeszczałam i zamyśliłam się co chcę powiedzieć, bo przecież uznają mnie za wariatkę gdy powiem że na zwykłym meczu trzeciej ligi spotkałam samego Igłę.
- Klaudia powiesz nam w końcu ?! - powiedziała Donia z ironią w głosie.
- Dowiedziałam się od Igły !? - Powiedziałam choć sama byłam tym bardzo zaskoczono, gdyż dopiero teraz zaczęły docierać do mnie wydarzenia z wczorajszego dnia.
- yyyy co ? Poznałaś samego Krzysztofa Ignaczaka ?! I nie wzięłaś mi autografu ?! - Pati zaczęła drzeć się po mnie a gdyby to było możliwe zabiła by mnie wzrokiem.
- Kubiak, Kurek i Jarosz też tam byli a Gaba jakoś po mnie nie krzyczy ! - Stanęłam jak wryta bo zorientowałam się co właśnie powiedziałam. Automatycznie spojrzałam w stronę kumpeli która miała wzrok jakby się jej nóż w kieszeni otwierał.... Tak apropo czy nóż może się otwierać w kieszeni ? Dobra nie będziemy się teraz wywodzić...
- Ty, Ty wredne stworzenie ! to ty poznałaś samego Dzika i nie wzięłaś mi autografu !!!! albo chociaż numeru telefonu czy fotki! - powiedziała Gabi uśmiechając się.
- No ja jego nie ale on mój ma.... Boże czy ja się kiedyś zamknę?! - powiedziałam pod nosem krzycząc szeptem ostatnią część zdania. Zaraz, zaraz można krzyczeć szeptem? Dobra mniejsza o to.
- Oooo tego już za wiele ! - powiedziała Pati patrząc na mnie i Gabę. - Gaba choć strzelamy focha !
- Tak. Foch forever. - powiedziała druga z moich przyjaciółek.
-potwierdzam!- dodał maciek z przestrogą w głosie. -Ja wiem że mam bardzo ładną i zdolną dziewczynę ale bez przesady!- powiedział z wielkim bananem na twarzy.
- A jak wam powiem że mam dwie wolne wejściówki na mecz Jastrzębskiego z Resovią ?... - powiedziałam z zaciekawieniem, patrząc jak zareagują kumpele, olewając macka który popędził z kumplami. Niestety nie poszło to po mojej myśli. Oby dwie z impetem odwróciły się w tą samą stronę, zderzając się głowami. Po chwili obie leżały na ziemi trzymając się za głowy, Pati dodatkowo szukała okularów a ja leżałam na ławce i zwijałam się ze śmiechu..
- Haha bardzo śmieszne, bo najlepiej śmiać się z przyjaciółek jak one cierpią! - Powiedziała oburzona Patrycja.
Podobnie minął cały mój dzień. Nie wydarzyło się nic wartego uwagi. Dzień zakończyłam około 23 ponieważ wtedy zasnęłam.
Następne trzy tygodnie był bardzo pracowite i emocjonujące dla mnie i Gaby. Kosztowały nas dużo nerwów i wysiłku. Wygrałyśmy zawody szkolne, następnie bez problemy międzyszkolne. Dostałyśmy się do rejonów a z nich trafiłyśmy po niełatwym starciu do wojewódzkich. Czas płynął nam niesamowicie szybko. Nie było juz możliwości wycofania się, za daleko zaszłyśmy żeby teraz to stracić. Miałyśmy walczyć o mistrza polski ! kumacie to?! możemy zostać mistrzyniami polski!!! Nadszedł dzień ostatniego starcia lecz....

wtorek, 28 maja 2013

Ankieta

Witam Ponownie :) Chciałam was powiadomić że na dole strony jest ankieta :P zapraszam do oddawania głosów :) Miłego dalszego czytania :)

Rozdział 2

Zza ściany dało się usłyszeć tylko głos mamy mówiącej coś najpierw do słuchawki, potem do taty. Nic nie wywnioskowałam po tej rozmowie oprócz tego że na 100% był to trener. Szybko zasnęłam, byłam zmęczona. Rano dość wcześnie dostałam pobudkę tym razem nie przez budzik a mamę. Kazała mi wstać ubrać się, zjeść to co mi przyszykowała i.... spakować się jak na trening! zdziwiło mnie to ale posłusznie spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy. Wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy w drogę. Od razu rozpoznałam że jedziemy do Dębowca! byłam zaskoczona ale się nie odzywałam. Mama wysadziła mnie przed klubem, gdzie prawie wszystkie dziewczyny, które wczoraj były na treningu wyczekiwały na autokar. Wsiadłyśmy do niego jak tylko przyjechał, trener od razu zaczął przemówienie.
- Dziewczyny wiecie że ten mecz jest dla klubu ważny ale jeśli go przegramy nie jesteśmy na straconej pozycji. Oczywiście najlepiej byłoby go wygrać, to ułatwiło by nam życie ale autokar dziewczyn wracających z wycieczki popsuł się pod Wrocławiem. Pierwsza szóstka będzie zupełnie inna. Zaraz poślę w obieg karteczkę z imionami.-Po tych słowach rozejrzałam się po autobusie. w sumie było nas osiem. Kiedy tylko doszła do mnie karteczka z pierwsza szóstką, i rozrysowanym ustawieniem zatkało mnie. Na przyjęciu jak byk napisane było Kałużna. Zaskoczyło mnie.
***
Po prawie trzech godzinach podróży dotarliśmy na hale. Było na niej pełno znanych siatkarzy! Trener wyjaśnił że po naszym meczu ma się odbyć tu towarzyskie spotkanie Polska- Serbia. Po prawej stronie, gdy tylko weszłam na hale w swoim stroju zobaczyłam Jarosza, Kurka, Kubiaka i Igłę siedzących na miejscu klubu kibica. Chwastek zaniemówiła.
-O w mordeczkę, widzisz to co ja?- zapytała całkiem poważnie
-Chyba widzisz tych co ja...- sprostowałam z poważna miną po czym obie wybuchłyśmy śmiechem. Mecz zaczął się dla nas nie korzystnie. Co ja gadam fatalnie! przegrywałyśmy 8:2!- po czym chwastek po nie najlepszym (znów) przyjęciu wystawił do mnie a ja po prostej ulokowałam piłkę w boisku.
-8:3 to chyba nowy rekord..- powiedziała Monia z grymaśną miną.
- Twoje serwy.- Usłyszałam od kaliny i aż mi nogi zadrżały. Mogę przyjmować, atakować ale serwis to mój mankament.
- Klaudia z wyskoku! Spróbuj z wyskoku!- krzyczał trener a ja niepewnie kroczyłam w pole serwisowe.
- Nigdy nie próbowałam..- powiedziałam zaskoczona.
-To nic. Ryzykuj.- po tych słowach stałam już gotowa do zagrywki z wyskoku (psychicznie). Pierwszy gwizdek, podrzuciłam piłkę i...... AS SERWISOWY! Pierwszy, drugi , trzeci, piąty...
- Czas!- krzyczał trener przeciwniczek.
Gwizdek sędziego. Koniec przerwy. Kiedy zeszłam z pola serwisowego po zepsutej zagrywce wynik był 16:10! reszta meczu szybko zleciała. Coraz więcej piłek dostawałam do ataku, a jak zagrywałam to minimum pięć punktów z rzędu nasze! Mecz zakończył się 3:0... dla nas! Po meczu podszedł do mnie Michał Kubiak razem ze Krzyśkiem Ignaczakiem
- Dziewczyno jesteś sensacją. Telewizja aż huczy!- powiedział Libero a ja zdębiałam
- Jaka telewizja?- tylko te słów zdołałam z siebie wydukać
-Jak to jaka? mecz był na żywo!- Krzyknął Kubiak a ja aż otworzyłam usta ze zdziwienia!
Ignaczak się tylko zaśmiał i popatrzył na mnie a ja nadal stałam bez ruchu
- Twój trener dał nam twoje dane i telefon.- uśmiechnął się Igła.
-No ubłagaliśmy go podczas przerwy- uśmiechnął się Kubiak.
- Zadzwonimy bo z taka gwiazdą trzeba sie znać za w czasu- puścił do mnie oczko Krzysiu i odeszli. Ja jeszcze przez pięć min. stałam bez reakcji a potem z transu wyrwał mnie trener. Po godzinie wpakowaliśmy się do autokaru i drogę powrotną czas zacząć :)
( w rytm muzyki z MP3)  

Prośba

Mamy do was prośbę. Ze względu na to że nie wiemy jakie nasz blog robi wrażenie prosimy was o to abyście zostawiły/zostawili pod tym postem komentarz. Możecie napisać czy podoba się wam i czy będziecie go czytały/czytali. Jeśli chcecie zadawajcie też pytania. Na pewno na nie odpowiemy.
Pozdrawiamy :) 

Rozdział 1

Piątek. Jak ja kocham piątki...- myślałam słysząc dźwięk mojego budzika. Pięć lekcji i spadam do domu.-myślałam nie mogąc doczekać się ostatniego dzwonka. Z rozmyślań wyrwał mnie coraz głośniejszy budzik.- O cholera!- powiedziałam pod nosem. Juz 7:00 przecież budzik nastawiłam na 6:30! Pewnie się nie obudziłam... Do szkoły dotarłam pięć min. przed dzwonkiem. Oczywiście nie obyło się bez pytań kolegów typu "co ci się stało że tak późno." itp. Pierwsze dwie lekcje to Religia. To akurat dobrze, przez pierwsze 45min ksiądz nawija, 5min przerwy i znowu "wykłady". Przynajmniej koncentrować się zbytnio nie trzeba. Następnie w-f. Tu dostałam na start od kumpla piłką w łeb.
- tak na po budkę.- uśmiechnoł sie szyderczo.
-dzięki ale nie trzeba było- powiedziałam ironicznie. We wtorek zawody z siatkówki plażowej a nasza szkoła nie miała nawet boiska... ale co tam przez moje treningi oczywiście miałam bronić imienia szkoły. Ostatni raz nasza szkoła zajęła trzecie miejsce siedem lat temu... fartem. Grunt że moja partnerką miała być moja najlepsza kumpela :) po szkole przez dwa tygodnie jeździłyśmy na moje treningi i ćwiczyłyśmy pod okiem trenera. Takie poświęcenie musi przynieść rezultat.
- Nie śpimy, ruszamy się- usłyszałam znajomy głos za mną. Nie zdążyłam się odwrócić a ktoś mocno złapał mnie za biodra i zakręcił dookoła własnej osi.
-Nie śpię!- krzyknęłam i wyrwałam się z uścisków. Zobaczyłam Maćka stojącego za mną z szerokim uśmiechem.
- Czy aby na pewno?, nawet nie poznałaś własnego chłopaka...- usmiechnoł sie jeszcze bardziej.
-Dobra zbiórka- krzyknęła nauczycielka.- Jak wiecie we wtorek są zawody. Klaudia, Gabi zagracie na Maćka i Michała.
-Ale oni niedawno wygrali w plażówkę. Nie pokonamy ich. Nie ma szans.- powiedziała gaba zrezygnowanym głosem.
-Nie bój nic, damy rade. Dadzą nam fory..- po tych słowach puściłam oczko do maćka a on się uśmiechnoł.
-Drrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr- rozległ się dźwięk dzwonka co oznaczało że skończyłam lekcje. Szybko pomaszerowałam do dom, rzuciłam torbę w kąt i poległam jak długo na kanapie. Moje szczęście nie trwało długo dlatego że o 15:00 wyjeżdżam na dodatkowy j. Angielski a potem o 16:30 na trening. Gaba dzisiaj odpuściła, stwierdziła że tyle wysiłku przed zawodami to za dużo i że te dwa ostatnie treningi odpuści. Ja byłam przyzwyczajona do takiego wysiłku. Trener zaczął przemowe od meczu, który już w te sobotę. Jeśli go wygramy przybliży nam to awans do drugiej ligi. Jeśli nie to musimy pokonać Victorię. Najlepszy klub w naszym rejonie, co łatwe nie będzie. łatwe to może i nie ale możliwe. Nie gram w pierwszym składzie. Nie będzie mnie na meczu bo to wyjazdowy, do Bełchatowa- łudzkiej stolicy siatkówki. Ale "chwastek"(Asia) wszystko będzie relacjonować. Dziewczyny grać będą na hali, na której zwykle trenuje Wlazły i inne ikony polskiej PlusLigi. Na treningu było nas mało. Dziewczyny były na wycieczce szkolnej. Miały wrócić koło 1:00 w nocy a o 8:45 zbiórka w Dębowcu. Nie zazdroszczę...Po treningu przyjechałam z mamą do domu. Odrazu poszłam się umyć, i spać. Dokładnie o 3:30 mama dostała telefon. Jej dzwonek było słychać przez ścianę. Dzwonił trener...


Opowiadanie - Przedstawienie Bohaterów

Bohaterowie:

Klaudia Kałużna - uczennica 2 gim. w Strumieniu. Trenuje Siatkówkę w klubie w Dębowcu. Jest byłą pływaczką.
Gabrysia Nowak - ( Gaba, Gabi, Gabcia,) Uczennica 2 gim. w Strumieniu. Najlepsza przyjaciółka Klaudii i Patrycji.
Patrycja Łobuzzek - ( Pati, Patka, Nić) Uczennica 2. gim w Strumieniu. Najlepsza przyjaciółka Klaudii i Gabrysi. Bardzo dobra biegaczka.
Maciek Mrągowski - (Maciek, Majkel)Uczeń 3. gim w Strumieniu. W pewnym momencie był chłopakiem Klaudii. Planuje zostać zawodowym pływakiem.
Zbieżność imion i nazwisk przypadkowa !!!
Reprezentacja polski w Siatkówce. (wielkoludy, Dwumetrowncy, stado dzików, duże dzieci)
Bartosz Kurek - Siatkarz, ulubieniec Klaudii. (Kuraś, Kura, Siurak, Bartuś)
Michał Kubiak - Ulubiony siatkarz Gabrysi. W późniejszym czasie Klaudia odkryje jego korzenie. (Kruszyna, Słodka mordka, Dziku, Misiek, Kubi)
Krzysztof Ignaczak - Ulubiony siatkarz Patrycji ale także Gabrysi i Klaudii. ( Igła, starszy szeregowy :), kamerzysta, Krzysiu, Igiełka)
Zbigniew Bartman - Najlepszy przyjaciel Kubiaka.( Zibi, Zbychu, Zbyszek, Hipcio :), ZB9)
Piotr Nowakowski- Najleprzy przyjaciel Bartosza Kurka. ( Piter, Cichy Pit, Pieter,)

Zapowiedź

Zapowiedź :)
Jeśli nie możesz żyć bez siatkówki to nie będziesz mogła żyć bez tego bloga. Nasza fantazja czasami cię wbiję porządnie w glebę, ale myślę że sobie z tym poradzicie :P
Blog opowiada o dziewczynach, które dążą do spełnienia swoich marzeń. Opowieść ta nie jest jednak usłana różami. Przeciwności losu i szczęście w nieszczęściu sprawią ze nie wszystkie ich marzenia zostaną spełnione. Mottem dziewczyn było to alby nie zmieniać swoich marzeń. Przekonaj się czy uda im się przejść z tym przekonaniem przez życie.