czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 24

W weekend postanowiłam pojechać do domu by po świętować z rodziną bo z rodzicami w dzień urodzin rozmawiałam tylko przez telefon.. Zabrałam manatki i w piątek po południu wsiadłam do pociągu i popędziłam na Śląsk. Pociąg powrotny miałam w niedziele o 16:00 a na miejscu w Łodzi miałam być o 18:30. Treningi w weekend zaplanowane czterokrotnie no cóż... będzie jeszcze wiele a siedemnastkę ma się tylko raz w życiu. W piątek o 20:00 pojechałam "zameldować" się Miśkowi do Jastrzębia i za powiedziałam już w domu, że mogę u niego nocować bo wzięłam ze sobą Gabę i będziemy na pewno nawijać do białego rana. Jednak się przeliczyłam..
-Ej słyszysz?- zapytała Gaba. Na klatce schodowej było słychac głośne hałasy jakiejś imprezy. W głębi duszy modliłam się żeby to tylko nie od Miśka.
- To chyba...- powiedziałam zrezygnowana.
- To na pewno...- ona też nie mogła w to uwierzyć.- Jeszcze wczoraj mówił że na pewno nic nie będzie robił tylko pobyczy sie przed telewizorem...-dodała po chwili, gdy stałyśmy już pod drzwiami Michała.
- Dodając do tego kumpli, alkohol- bo takowy na pewno tam był- i muze na maxa to można powiedzieć że nadgioł tylko troszkę prawdę.- dodałam.
- Nie zapomnij o TV w... szfie!- zdenerwowała się jeszcze bardziej.
- Wchodzimy?- zapytałam. Wiedziałam że mimo tego co od niej usłyszę i tak za kilka sekund pociągnę za klamkę.Po otworzeniu drzwi zatkało mnie! Juz na wstępie podniosłam paczkę papierosów na szczęście nie otwartą...
-Klaaudiaa nie woolnoo ciii paalić, tyyyy tyyy jesteśśś niiie pełnoooletniaaa- pogroził mi palcem dziku jąkając się, i chwiejąc się na nogach.
- Ale ja nie palę tak jak ty nie pijesz...- powiedziałąm sarkastycznie.
- Ach...a to too dooobrzeee- powiedział i podreptał na kanapę. Tam dorwała go już Gaba. Nie zazdroszczę mu bo jak Gabcia się wscieknie to lepiej na dziesięć kilosów się do niej nie zbliżać. Z drugiej strony należało mu się. Ja miałam własne kłopoty...
- Klauduś- usłyszałam zza pleców i poczułam że ktoś się do mnie przytula. Odruchowo się odwróciłam sie i moim oczom ukazał sie niezbyt trzeźwy Bartman...- Jak ty ślicznie wyglądasz...- ciągnął dalej- a jak ładnie pachniesz...
-Zaczyna się...- powiedziałam po cichu. Bartman lekko zaczął kołysać sie do piosenki, którą Dżej Winiar właśnie puścił. Że też to musiał być wolny kawałek...
- Zibi usiąć sobie na kanapie co?- zapytałam próbując odkleić się od niego.
- Nie...- zaczął chichotać pod nosem.- tak łatwo się mnie nie pozbędziesz- pogroził mi palcem. Na szczęście igła wkroczył do akcji.
- Bartman choć, no lejemy!- krzyknął wskazując na butelkę czystej.
-O nie nie nie!- wydarłam się na pół bloku. - Mowy nie ma. Impreza skończona!- powiedziałam stanowczo. Wyciągnęłam wtyczkę od głośników a chłopaki szybko znaleźli sobie miejscówki do siedzenia i żartowania.
- Gaba a ty do kąt?- zapytałam widząc jak kumpela pewnym krokiem zbliża się do wyjścia. Szybko do niej podbiegłam.
- Nie mam zamiaru słuchac jego głupich tłumaczeń i plontaniny. Mam dość, sory okłamał mnie!- powiedziała i została po niej tylko woń perfum.
- Nie zostawiaj mnie tu z nimi no!- krzyczałam ale nic to nie dało...
- Klauduś tu mi uciekłaś. - ledwo co to usłyszałam a poczułam lekki pocałunek w szyje. Jak ja nienawidzę tego zdrobnienia! pomyślałam.
- Zbyszek idź sie połóż i idź spać co?- zapytałam zachęcająco. Nie poradzę sobie sama z tymi wielkoludami jeszcze jak wszyscy będą tak natrętni...
- Pójdziesz ze mną?- zapytał znacząco poruszając brwiami.
- A co? sam do sypialni nie trafisz czy możesz się zabić po drodze bo masz problem z utrzymaniem równowagi?!?- zapytałam oburzona, koleś nie miał bladego pojęcia co pieprzy...
- Ale bez tej ironii byłoby lepiej skarbuś...- zaczął a ja sie całą gotowałam!
- E Bartman a przyłożył ci już ktoś tak że do sypialni trafisz w mig?!- zapytał stojący w drzwiach Kurek. W tamtym momencie był najtrzeźwiejszy z nich wszystkich ale i tak miał nieźle wypite...
- Zabieram kiece i lecę...- Zibi uśmiechnął sie ironicznie i poszedł razem z Bartkiem do środka. Weszłam za nimi i moim oczom ukazała się komórka Krzysia, a że on jak i większość spała to zadzwoniłam po panią Iwonę. Ta zjawiła się na miejscu w mig i powiedziała że przyjedzie około ósmej do mieszkania Michał i pomoże mi z tymi idiotami. Ja nie wiem jak można być aż tak głupim...
Rano był jeszcze większy rozgardiasz niż wczoraj wieczorem. Ja w przeciwieństwie do chłopaków nie zmrużyłam oka... a tu już na powitanie...


---------------------------------------------------------------------------------------------------
No witam was moje miśki :) udało nam się uskrobać jeden rozdział :) jak się podoba :) ? 

2 komentarze:

ala~ pisze...

musiałaś kończyć w takim momencie?! nieee nooo :c
świetny rozdział! :*
mam nadzieję, że wpadniesz do mnie. :c
hiddenloveee.blogspot.com
+ czekam na next. :)

pandzia danielka pisze...

Nie mogę się doczekać nexta. Życzę weny :)