-Jutro, jutro masz, masz- jąkała się nie mogąc złapać tchu. Widać było, że biegła do mieszkania.
-Co mam?!?- zapytałam zdenerwowana. Wszyscy trzej staliśmy nad nią i czekaliśmy aż coś z siebie wydusi. Jej niepokój udzielał się powoli wszystkim.
-Masz sie do, do dyrka zgłosić, ale padniesz jak, jak ci powiem o co chodzi!- prawie wykrzyczała jąkając się. Bartman dał się jej napić wody. Już po chwili siedzieliśmy w salonie na kanapie i czekaliśmy aż Aga powie nam coś więcej.
-Dzisiaj przyszły powołania!- prawie podskoczyła z kanapy.
-Jakie powołania?- zapytał Dziku tym samym wyręczając mnie.
-Na zgrupowania reprezentacyjne!- wykrzyczał.- Podobno, że ty tam jesteś!- znowu zatkało mi przez nią bębenki.
-Ja?!? ale to nie możliwe. Ja mam siedemnaście lat! nie mogą mnie powoływać- byłam zaskoczona! na zgrupowania powołuje się podobno od osiemnastki, ja nawet tyle rocznikowo nie miałam!
-Wiem. Za tydzień, po ogłoszeniu czy się w "reprze" znalazłaś będzie komisja. Jeśli się do niej dostaniesz rzecz jasna...- nawijała jak szalona.
-Gratuluje!- wykrzyczał Bartman i mocno przytulił.- Pamiętasz jak nauczyłem cię przyjmować na treningu?- zapytał
-Ty mnie tylko raz pouczyłeś!- oburzyłam się.
-Cicho! pamiętasz?- zapytał ponownie.
-Pamiętam.
-Pamiętasz jak cię nauczyłem atakować?- zapytał ponownie.
-Ty mi tylko "plas" pokazałeś!- znów zaprzeczyłam.
-Ale pokazałem tak?!?!- teraz to on się oburzył.
-No tak...- ciągnął dalej a ja coraz bardzie nie wiedziałam o co chodzi.
-Pamiętasz kto ci powiedział że to ambicja powinna pchać cię do przodu i sprawiać żebyś trenowała więcej i ciężej?- zapytał
- To akurat jest prawda- uśmiechnęłam się
-Ale pamiętasz?- zapytał po raz kolejny, rozdrażniony moimi sprzeciwami i pokrętnymi odpowiedziami.
- Kurde..- zamyślił się- ale ja dobry jestem!- po tych słowach zarówno ja jak i Aga oraz Kubiak strzeliliśmy face palma.
- Zibi.... nie załamuj mnie!- powiedział dziku składając ręce jak do modlitwy.- będę się o ciebie modlił...- powiedział z politowaniem. Po "krótkiej" wizycie Bartmana i Kubiaka padłam na łóżko jak długa. Wiedziałam, że jutro czeka mnie bardzo ciężki dzień. Z jednej strony jeszcze nie mogłam uwierzyć w to, że mogę grać w reprezentacji a z drugiej strasznie się denerwowałam tym jak ja sobie poradzę z odmową, albo trenera, który mnie nie będzie chciał w drużynie, albo związku bo oni mogą mnie nie dopuścić. Nie chcę przeżywać tak wielkiego zawodu jak kiedyś. Nie przeżyję tego po raz drugi!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz